niedziela, 16 grudnia 2012

lifefast

Dodaję notkę, bo w końcu jestem w domu, w internacie internet działa jak działa, a raczej kiepsko mu to idzie. Nareszcie weekend trochę inny niż zwykle, wieczór, a raczej całą noc spędziłam z Hanią, jak dawno nam sie nie zdarzyło. Maraton filmowy z Adasiem, Hanią i Szymonem uważam za udany, mimo iż przysypiałam trochę. Ale jednak wysiedzenie od 23 do 8 rano graniczy z cudem. Nie spałam 25 godzin, po czym położyłam się na pół godzinki o 8 a wstałam o 15. Jestem z siebie jednak dumna, bo mimo tego, że miałam mało czasu, posprzątałam i pomogłam mamie. Z pokoju powyrzucałam tyle zbędnych rzeczy, z którymi nie mogłam się już dłuższy czas rozstac. Nareszcie!
W głowie ostatnio krążą różne myśli, nie wiem nic, nie wiem co czuję, nie umiem rozmawiac o swoich uczuciach. Miałam jakieś gorsze dni, złe samopoczucie i w jednej chwili to się nagle poprawiło, co za paradoks, aż mnie to wkurza i dobija. Na razie jest ok, powiedzmy. Mimo, że i tak nie wiem co robic, zobaczymy co pokaże czas.
Święta za tydzień, nie wierze. To nie możliwe, że to już ten czas. Z chwilą gdy nadchodził grudzień, cała juz się trzęsłam i odliczałam do 24 grudnia. A teraz? Teraz tego nie czuję, nie ma u mnie tej radości. Prezenty w części kupione, teraz wyczekiwac piątku, aż przyjade z Opola, Warszawka też już będzie, mój chrześniaczek kochany.
A zanim się obejrzę będzie już po świętach, 27 grudnia obóz SPAŁA. Dziwnie tak. Sylwester na obozie sportowym O_o. Damy radę, trenujemy i szykujemy się na koniec stycznia na Halowe Mistrzostwa Polski. Na samą myśl boję się co to będzie!


PAULINKA 












































































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz